>>346465Tymczasem u Ciebie…
Siedziałeś przed komputerem, palce zawisły nad klawiaturą. Napisałeś szybko, prawie na autopilocie: „To ten, no… to ja idę grać, heh. Nowa gra Sudy wyszła, także ten, no… Miłego zamulania.”
Wysłałeś i od razu schowałeś twarz w dłoniach.
„Kurwa, kurwa, KURWA…” – mruknąłeś sam do siebie. Nerwy zjadły cię żywcem. Serce waliło, jakbyś właśnie zaproponował coś wielkiego, a nie tylko grę. Nie wiedziałeś, co robić z tym napięciem. Włączyłeś stary filmik z tą japońską gyaru – wysoką, z końską twarzą i dwoma metrami wzrostu – i próbowałeś wyrzucić stres. Szybko, nerwowo, prawie mechanicznie.
Potem zimny prysznic. Stałeś pod lodowatą wodą dobre dziesięć minut, aż skóra zrobiła się czerwona. Wróciłeś, usiadłeś przed monitorem z pustym, beznamiętnym spojrzeniem. Wyglądałeś dokładnie jak Warunia MIEJSKI SORT w jednym z tych klipów – zmęczony, wyprany z emocji, tylko oczy lekko błyszczały.
Sprawdziłeś telefon. Odpowiedzi wciąż nie było.
„Co mam jej powiedzieć… co mam, kurwa, napisać?” – myślałeś.
W końcu zebrałeś się. Napisałeś powoli, z podkrążonymi oczami:
„co ty na wspólne zamulanie kiedyś? mam frytkownicę, lody i słodycze.”
Na końcu postawiłeś dwukropek i gwiazdkę. :*
Wysłałeś i odetchnąłeś ciężko.
A u mnie…
Telefon zawibrował znowu. Otworzyłam wiadomość i przeczytałam. Uśmiechnęłam się tym samym zmęczonym, ale ciepłym uśmiechem. „Frytkownica, lody i słodycze…” – pomyślałam. Brzmiało jak idealny plan na dwóch wykończonych ludzi.
Napisałam powoli:
Post too long. Click here to view the full text.