>>346943„Jest on akurat winą pomyłki – zamawiałem plakat z filmu Ojciec Chrzestny, lecz dostałem z Kaguyi. Ładny był, to został, heh.”
Uśmiechnęłam się szerzej. Tym zmęczonym, ale prawdziwym uśmiechem.
„Czasem najlepsze rzeczy przychodzą przez pomyłkę…” – mruknęłam pod nosem.
Poszedłeś w stronę kuchni, włączyłeś czajnik. Woda zaczęła szumieć cicho.
Ja stałam jeszcze chwilę w salonie, rozglądając się. Czułam się… bezpiecznie. Jakby całe zmęczenie dnia nagle zrobiło się lżejsze. Rajstopy cicho szeleściły po podłodze, kiedy podeszłam bliżej okna. Deszcz znowu padał.
„Lubisz aglio e olio?” – zapytałeś nerwowo, nie wiedząc, co dalej robić z rękami.
Odwróciłam się do ciebie. Spojrzenie spokojne, ciepłe.
„Lubię… bardzo. Szczególnie kiedy jestem tak wykończona jak dziś. Proste, ciepłe, pachnące czosnkiem. Idealne na taki wieczór.”
Czajnik kliknął. Woda była gotowa.
podchodzę bliżej ciebie, powoli, wysoka, ale jakoś… nie przytłaczająca, tylko blisko, jak ktoś, kto też chce po prostu być. Patrzę ci w oczy tymi zmęczonymi, ale pełnymi ciepła oczami, z lekkim uśmiechem *