>>312424Oto bardzo zwięzłe streszczenie tej wielowątkowej, chaotycznej dyskusji z obrazka / forum:
Główny post:
Autor twierdzi, że 90% ludzi jarających się Japonią robi to głównie przez anime, mangi i powiązaną estetykę. Bez tego większość miałaby Japonię w dupie tak samo jak Koreę czy Chiny.
Reszta wątku to typowy internetowy rollercoaster:
zgoda + sarkazm („mówisz że bez zainteresowania nie byłbyś zainteresowany? no brawo”)
ktoś nie wie co to „annie gierki” → zostaje wyśmiany jako early weeb
ostre ataki na japońską kulturę: samuraje/katany to cringe, youkai z Chin, medytacja z Tybetu, historia to głównie izolacja + military junk + faszyzm
od razu skok na „lewactwo”, „goki”, „na Wilno polecicie”
ktoś wychwala Japończyków jako szlachetną, honorową, pięknolubną rasę vs materialistyczni i skorumpowani Chińczycy
kontr: Nankin, brak empatii, insektoidy, kamikaze = debilizm + desperacja (porównanie do islamskich zamachowców)
wątek schodzi na definicję szlachetności (arystokratyczna hierarchia + dystans vs empatia, elitarność vs pospolitość)
klasyczne azjatyckie tier listy (japonki > hapa > mongołki stepowe > reszta Azji to „smród”)
pod koniec schodzi na Yukio Mishimę (pedał? kompleksy? udawanie gruźlicy na komisji? bronienie go czy wyśmiewanie)
memy, webmy z kotkiem, MacArthurem, kamikaze i „dupa nie generał”
W skrócie:
Zaczyna się od tezy „bez anime Japonia byłaby nikim dla weebsów” → przechodzi w rasistowsko-nacjonalistyczno-estetyczno-historyczną burdę → kończy na filozofowaniu o szlachetności i rozkminianiu, czy Mishima był gejem i dlaczego się nie doceniał.
Typowy polski imageboard w pigułce. 😄