>>364604w szalonych czasach mieszkania w wojewódzkim podczas najebańczego wyjścia na miasto jakimś cudem znalazłem się na imprezie domówce gdzie byli sami studenci informatyki pierwszego roku, zaciągnął mnie tam ultradynamiczny kolega, o którym mógłbym książkę napisać, bo niewielu takich ludzi w życiu spotkałem
rozpierdol był niezły, tłumy normików, pani domu lat 19 cucona na podłodze przez koleżanki bo wypiła jednego malinowego reddsa za dużo, cała zawartość lodówki rozjebana przez głodnych studenciaków po całej kuchni, oni chyba pizze mrożoną bez podgrzewania jedli wtedy, no słowem sajgon
poszedłem więc do piwnitzy xD i tam siedziały takie chłopaki, że nie bałem się do nich zagadać, może nie jak z tego mema antycznego ale siedzieli przy stoliku i nad czymś debatowali, co mi się wydało okołoczanowe
zebrałem się na odwagę i pytam
>chłopaki, lurkujecie?>NO OCZYWIŚCIE>a jakiego czana? wchodzicie na kurahen może? (to były czasy wojenki karahan vs nowy vichan)>nie, MY NA TAKIE MIEJSCA NIE WCHODZIMY, tylko vichani to cała rozmowa, poszedłem sobie xD